Wiktor Rydz: Mamy 3 mln długu i on ciągle rośnie

herb miasta- Zadłużenie GKS "Bełchatów" S.A. na tę chwilę wynosi blisko 3 mln zł - zdradził na czwartkowej sesji Rady Miejskiej prezes górniczego klubu, Wiktor Rydz. Na koniec roku może być ono większe o kolejny milion zł, a klub szuka rozwiązań tego finansowego problemu. Niewykluczone, że wkrótce GKS przestanie być spółką akcyjną, a stanie się organizacją non-profit. Swoją pomoc oferuje też miasto.

W ostatnich miesiącach, żeby nie powiedzieć latach słyszeliśmy wiele słów o fatalnej sytuacji finansowej GKS Bełchatów. Zmieniali się prezesi, każdy mówił o długach, o potrzebie wychodzenia z nich, mobilizacji środowiska, całej lokalnej społeczności, aby klubowi pomóc. Ale każde nasze pytanie o szczegóły, liczby, zbywane było wymijającą odpowiedzią o tajemnicach handlowych. Wczoraj było inaczej. Wiktor Rydz, działający w klubie jako prezes od kilku tygodni, przyszedł na posiedzenie Rady Miejskiej i powiedział wprost, jaka jest sytuacja, podając szczegółowe liczby.

To jedyny pozytyw, który popłynął z jego słów. Jest źle. Bardzo źle, ale są też plany ratowania sytuacji. Aktualnie sytuacja PGE GKS Bełchatów jest zła, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Drużyna prowadzona przez Andrzeja Konwińskiego znajduje się w strefie spadkowej rozgrywek II ligi, a kasa klubu świeci pustkami.

fot. Adrian Mielczarski / GKS Bełchatów

- Są momenty, kiedy ten zespół prezentuje się bardzo dobrze. Wszyscy wierzymy w to, że ma on potencjał na walkę o powrót do I ligi - przekonuje Wiktor Rydz, który zdradził, że pierwszy zespół kosztuje klub rocznie blisko 4 mln zł. Jak wynika z danych historycznych przytoczonych przez szefa klubu, do utrzymania GKS na dotychczasowym poziomie potrzeba rocznie blisko 8 mln zł (7 630 000 zł), z czego blisko 1,2 mln to utrzymanie obiektów sportowych. - 6 mln 450 tys. to koszty utrzymania klubu, z czego prawie 4 mln zł to wydatki związane z pierwszym zespołem, tj. pensje zawodników i sztabu szkoleniowo-medycznego, leczenie, wyjazdy itp.- tłumaczy Rydz. Grupy młodzieżowe kosztują GKS Bełchatów 640 tys. zł, drugi zespół 420 tys., sekcja zapasów 50 tys., a administracja klubem ok. 1,4 mln.

- Na tę chwilę przychody klubu kształtują się na poziomie 2 mln 870 tys. zł, co bilansowo daje nam brak w kasie klubu na koniec roku blisko 5 mln zł (4 760 000 zł) - dodaje. - Klub ma zadłużenie sięgające blisko 3 mln zł. Bilans miesięczny jest ujemny i jeżeli taki trend pozostanie, to zadłużenie urośnie do kwoty 4 mln zł - mówi prezes Rydz. GKS zalega różnym instytucjom i kontrahentom. Urzędowi Skarbowemu "wisi" ok. 900 tys. zł (i ciągle rośnie), głównie z tytułu niezapłaconego podatku VAT. Wprawdzie klub podpisał porozumienie z naczelnikiem skarbówki i dług ma zostać rozłożony na raty, ale pieniądze trzeba znaleźć. Na szczęście GKS nie zalega z płatnościami do ZUS.

Całe przemówienie prezesa Wiktora Rydza

GKS Bełchatów traci także na organizacji każdego meczu przy Sportowej. Koszt jednego spotkania to 12 tys. zł, z czego do kasy z tytułu sprzedanych biletów wpływa zaledwie 3,2 tys. zł (zakładając, że jest to sprzedaż biletów normalnych w kwocie 10 zł, daje nam to zaledwie 320 sztuk wejściówek). Wynik finansowy takiego spotkania jest mocno ujemny (-8,8 tys. zł), jeszcze gorzej jest w chwili gdy mecz otrzyma status imprezy masowej o podwyższonym ryzyku. Wówczas koszty organizacyjne wzrastają o 4,2 tys. zł.

- Jako klub staramy się doprowadzić do umorzenia zobowiązań wobec kontrahentów, już kilka takich umorzeń dzięki pomocy Prezydent Miasta udało się dokonać. Dalej pracujemy, tam gdzie jest to możliwe, nad kolejnymi umorzeniami tych wierzytelności. Jednak mamy świadomość tego, że nie wszystko da się tą drogą załatwić. Będziemy musieli większość tych zobowiązań spłacić - wyjaśnia Wiktor Rydz. - Udało nam się rozwiązać sprawę zadłużenia w przynajmniej dwóch spółkach miejskich, w trzeciej takie rozmowy zostały podjęte. Było spore zadłużenie jeśli chodzi o czynsz dzierżawny. Rozważamy również przejęcie od początku przyszłego roku administrowanie stadionem - zdradza Mariola Czechowska, prezydent Bełchatowa.

O tym, że w mieście powstanie podmiot, który będzie administrował stadionem, boiskami treningowymi, halą Energia i innymi obiektami sportowymi w Bełchatowie, mówi się od dawna. Niewykluczone, że taki podmiot, na wzór Powiatowego Centrum Sportu, powstanie w samorządzie miasta i pod jego kuratelę przejdzie stadion. Zmiana operatora obiektów sportowych spowodowałaby, że w GKS pozostałoby ok. 1,2 mln zł. Przy założeniu, że klub nie będzie płacił dzierżawy, bo przecież stadion od kilku już lat jest obiektem miejskim, ale w pełni administruje nim GKS.

fot. Adrian Mielczarski / GKS Bełchatów

Niewykluczone także, że zmieni się status prawny GKS, który przestanie być spółką akcyjną, a stanie się spółką non-profit. To pozwoliłoby klubowi sięgać po środki z samorządów, w postaci dotacji. Dziś nie ma takich możliwości, bo ani miasto, ani powiat nie mogą dotować prywatnych spółek, a de facto GKS taką właśnie jest. - Rozważamy przekształcenie GKS Bełchatów ze spółki akcyjnej w spółkę non-profit. Taką możliwość daje nam ustawa o sporcie, jak również ustawa o działalności pożytku publicznego, która reguluje kwestie przekazywania dotacji z budżetu jednostek samorządu terytorialnego, np. miasta i powiatu - ujawnia Rydz.

Z ust prezesa wybrzmiało publicznie też to, o czym wszyscy wiemy. GKS przez lata liczył prawie tylko na PGE, drżąc czy ta spółka podpisze kolejną umowę sponsorską. Nie bez powodu. Relacje sponsorskie z innymi podmiotami, poza PGE są szczątkowe. - By to odbudować potrzeba wiele czasu, tego nie uczyni się w przeciągu miesiąca, dwóch. To jest proces, który na początek wymagałby budowy relacji pomiędzy sponsorem, a sponsorowanym - mówi prezes.

Głos w temacie zabrał także radny Rady Miejskiej, były wiceprezydent Bełchatowa, Dariusz Matyśkiewicz. - Sprawy GKS są nam znane od dłuższego czasu. Ja już chyba pół roku wcześniej, kiedy zaczęły się pojawiać informacje o problemach klubu, prosiłem abyśmy pochylili się nad nimi i jego przyszłością. Myślę, że czasy prosperity i dużych kontraktów menedżerskich z PGE są już za nami. Apeluję by zorganizować forum samorządowe naszego powiatu aby spróbować znaleźć i przedstawić jakieś rozwiązania, które mogłyby pomóc klubowi. Ponadto w trybie pilnym podjąć rozmowy dotyczące przygotowania uchwał oraz działań na przyszłość - przekonywał radny Plusa. - Dzisiaj na tej sali musimy zadać sobie pytanie, czy jest wola pomocy GKS ze strony władz miasta, samych radnych, i w jakiej ewentualnie postaci miałaby ona być? - zakończył.