Historia Skry 1957 - 2000

Robotniczy Klub Sportowy Skra powstał już w roku 1930, ale wiodącą dyscypliną była piłka nożna. Po wojnie patronat nad klubem objęły Bełchatowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego. Wówczas też pasjonaci siatkówki zaczęli organizować własne rozgrywki. "Bawełnianki" nie było jednak stać na utrzymanie dwóch sekcji. Siatkarzy-zapaleńców przygarnęły Ludowe Zespoły Sportowe. Tak właśnie w 1957 roku, pół wieku temu narodziła się bełchatowska siatkówka. Mało kto pamięta, że korzenie zmagań pod siatką mają swój początek w... Kurnosie. Pierwszą, historyczną szóstkę zespołu stanowili: Aleksander Kopytek, Czesław Sobala, Józef Szewczyk, Eugeniusz Święciak, Kazimierz Chojnicki oraz Tadeusz Folkman.

Przez lata klub tułał się w rozgrywkach regionalnych. Był raczej formą spędzania wolnego czasu przez zapaleńców, niż drużyną walczącą o laury. W roku 1977 ze Skry wydzielono sekcję piłkarską, nad którą patronat objęła kopalnia. Wówczas powstał GKS, w Skrze pozostali natomiast siatkarze. Wiele zmieniło się na początku lat dziewięćdziesiątych. Po raz pierwszy bełchatowianie próbowali wywalczyć awans do II ligi w roku 1976, jednak bez sukcesu. Drugie podejście zaliczyli w roku 1985, kiedy po raz drugi wywalczyli mistrzostwo III ligi. Turniej barażowym o grę w II lidze, który rozegrano w Szczytnie, awansu bełchatowianom nie przyniósł.

W roku 1991 patronat nad zespołem objęła Elektrownia Bełchatów. Wówczas powstał Energetyczny Klub Sportowy Skra, który systematycznie zaczął piąć się w siatkarskiej hierarchii. W roku 1993 wywalczył on mistrzostwo III ligi oraz zajął pierwsze miejsce w bełchatowski półfinale o wejście do II ligi. W finale nie było już tak kolorowo, a czwarte miejsce, na którym uplasowała się Skra nie pozwoliło jej awansować. Trenerem zespołu był Wiktor Fiszera. Pierwsze skromne jeszcze sukcesiki, które przerodziły się w wielkie triumfy wiążą się z osobą trenera Eugeniusza Szymczyka, pod którego przywództwem, po dziewięciu latach walki Skra awansowała w końcu do drugiej ligi. Był rok 1994, a awans siatkarzy okrzyknięto wielkim wydarzeniem, które świętowano nie mniej hucznie niż ostatnie mistrzowskie tytuły. Oto skład, który wywalczył ówczesny sukces: Dariusz Błaszczyk, Marcin Jańczyk, Robert Zontag, Piotr Orman, Piotr Parzybut, Tomasz Pędziwiatr, Maciej Salwach, Karol Wanat, Grzegorz Złotowski oraz Jakub Paradecki. Od tego momentu było już tylko lepiej, choć mało kto przypuszczał jeszcze wówczas, że w ciągu dekady Skra sięgnie szczytu.

Po roku 1994 wypadki potoczyły się szybko. W II lidze Skra nie zadomowiła się na długo. Już trzy lata później awansowała do pierwszej ligi…

1997/98 - Skra po raz pierwszy na zapleczu elity


Pierwszy sezon w serii B (obecna I liga) był dla Skry bardzo obiecujący. Wraz z drugim beniaminkiem - Stolarką Wołomin, bełchatowianie byli rewelacją rozgrywek. Rozgrywek, których reguły były co najmniej dziwne. W rundzie zasadniczej zespoły grały ze sobą czterokrotnie - po dwa mecze u siebie (rozgrywane dzień po dniu, najczęściej w sobotę i niedzielę) i na wyjeździe. Za zwycięstwo przyznawano 2 punkty, za porażkę 1 (nieważne w jakim stosunku setów). Najbardziej skomplikowany był jednak system awansów, ale o tym później. Skra sezon zainaugurowała od dwóch zwycięstw z Górnikiem Jaworzno. Te wygrane były sygnałem dla pozostałych drużyn, że bełchatowianie nie będą dostarczycielem łatwych punktów. Skra potwierdzała to w kolejnych meczach, rzadko schodząc z parkietu pokonana.

Zespołem zręcznie kierował żywiołowy trener Paweł Blomberg, w ataku brylował Robert Malicki, którego na skrzydłach wspierali Maciej Bartodziejski i Marek Kwieciński. Na środku występowali Krzysztof Domagała i Jacek Pasiński, z kolei rozgrywającym był Jacek Nawrocki. Rundę zasadniczą Skra kończyła na bardzo dobrym, trzecim miejscu, ustępując jedynie - BBTS Original Bielsko-Biała i Gwardii Wrocław. Podopieczni Blomberga wyprzedzili z kolei Stolarkę. Zgodnie z ówczesnymi regułami kwalifikowało to Skrę do dalszej walki o awans. Pierwsze cztery drużyny bowiem tworzyły nową "małą ligę" - wyzerowane zostały wszystkie poprzednie osiągnięcia, a wszystkie ekipy musiały zagrać ze sobą kolejne dwa spotkania (u siebie i na wyjeździe). Nowa tabela decydowała wyłącznie o…  rozstawieniu! Pierwszy zespół z tej fazy miał grać w półfinale ligi z czwartym, a drugi z trzecim do czterech zwycięstw. Skra w "małej lidze" zajęła ostatnie - czwarte miejsce i nie dała rady skutecznie bić się o najwyższą klasę rozgrywkową w ostatecznych pojedynkach. Awans do serii A uzyskały BBTS i Gwardia.

1998/99 - Skra wkracza na salony

Przed nowym sezonem zespół z Bełchatowa nie uczynił żadnych poważniejszych zmian kadrowych, a ich celem był awans do elity. Wydawało się to realne, gdyż spadkowicze z serii A - Indykpol AZS Olsztyn i Chełmiec Wałbrzych byli słabsi od BBTS-u i Gwardii. Borykający się z kłopotami finansowymi zespół z Wałbrzycha nie liczył się w walce o awans, zaś olsztynianie "byli w zasięgu" żółto-czarnych. Warto nadmienić, iż w trakcie sezonu w siatkówce dokonano olbrzymiej zmiany - zmieniono strukturę gry. Do tej pory seta grano do 15 punktów, a punkt można było zdobyć wyłącznie przy własnej zagrywce. Nowe reguły zakładały grę do 25 punktów, a każda akcja była punktowana. Te zasady obowiązują do dziś.

Bełchatowianom nowy system odpowiadał, lepiej niż pozostali przestawiając się na inny sposób grania. Dodatkowo zmieniono specyficzny system rozgrywek serii B: pierwsze cztery zespoły nie tworzyły już "małej ligi", lecz przeprowadzono klasyczne play-offy (do trzech zwycięstw) między ośmioma czołowymi drużynami. Skra w fazie zasadniczej zajęła trzecią lokatę i w pierwszej rundzie grała z szóstym Chełmcem, który bez większych kłopotów odprawiła w trzech meczach. Więcej emocji przysporzyła rywalizacja w półfinale, gdzie rywalem Skry była druga po rundzie zasadniczej Stolarka Wołomin. Podopieczni Pawła Blomberga po dwóch zaskakujących wygranych w Wołominie, dopełnili formalności w Bełchatowie i zapewnili sobie awans do finału serii B (co ciekawe, po meczu każdy kibic mógł świętować pijąc darmowe piwo zasponsorowane przez klub), w którym czekał już faworyt ligi… AZS Olsztyn. Skra przegrywała 0:2, by następnie wyrównać stan rywalizacji. W decydującym, piątym spotkaniu, ponownie lepsi okazali się olsztynianie. "Energetykom" pozostał jeszcze baraż z przedostatnią drużyną serii A… BBTS-em Bielsko-Biała. Po raz kolejny nasza drużyna przegrała dwa pierwsze mecze i wydawało się, że marzenia o awansie trzeba odłożyć na kolejny sezon. Bełchatowianie wygrali jednak dwukrotnie w sali Szkoły Podstawowej nr 13 (jak się okazało były to ostatnie mecze pierwszej drużyny Skry w tym obiekcie), tym samym piękny prezent na swój ślub zrobił sobie najlepszy zawodnik ekipy - Robert Malicki. Decydujący mecz rozegrał się w Bielsku, gdzie bełchatowianie prowadzili  0:2 w setach. BBTS zdołał wyrównać, na szczęście jednak tie-break padł łupem gości. Historyczny awans do elity Skry Bełchatów stał się faktem!

1999/2000 - Ciężki los beniaminka

W porównaniu z poprzednim sezonem, z klubu niespodziewanie został zwolniony trener Paweł Blomberg! Zastąpił go Waldemar Kuczewski, co jak się później okazało nie było najlepszym posunięciem bełchatowskiego klubu.  Do zespołu przybyło pięciu nowych zawodników: rozgrywający Dariusz Luks, atakujący Grzegorz Kosatka, libero Leszek Czerlonek, środkowy Tomasz Paluch i przyjmujący Sergiej Kriwoszjew. Poza tym zespół przeniósł się z SP nr 13 na osiedlu Przytorze do hali KWB. Liczono, że Skra powalczy o miejsce w środku 12-drużynowej tabeli. Pierwszoligowego debiutu nie można zaliczyć do udanych - gładka porażka z mistrzem Polski - Galaxią Jurajską AZS Bank Częstochowa, w szeregach której brylował Dawid Murek. Z tej porażki, podobnie jak w przypadku przegranego pojedynku z Mostostalem Kędzierzyn-Koźle nikt nie robił tragedii. Tym bardziej, że pierwszego zwycięstwa doczekaliśmy się już w 3. kolejce, kiedy to pokonaliśmy Jastrzębie Borynia (3:1). To wygrana  rozpoczęło dobrą serię "Energetyków" na własnym parkiecie. Bełchatowianie okazywali się lepsi m.in. od silnego Kazimierza Płomień Sosnowiec (3:1), Legii Warszawa (3:2) z Robertem Pryglem w składzie, Górnika Radlin (3:0) oraz Indykpolu AZS Olsztyn (3:1). W między czasie żółto-czarni wygrali na wyjeździe z  Morzem Szczecin 3:2. Nikogo nie martwiły wyjazdowe porażki ze Stilonem Gorzów (z Sebastianem Świderskim w składzie), Warką Czarnymi Radom i Hochlandem Citroenem Nysa. Niestety w rundzie rewanżowej nasz zespół wygrał tylko dwa spotkania (u siebie z Czarnymi i w Radlinie). Kibicom pozostał w pamięci również mecz z Mostostalem w Bełchatowie, kiedy to… zaczął przeciekać dach i mecz został przerwany na 1,5 godziny (zakończył się porażką 1:3).

Najboleśniejsze były przegrane u siebie ze szczecińskim Morzem i Nysą. Oba spotkania zakończyły się porażką 2:3, które przy ówczesnym punktowaniu nie dawały żadnej dodatkowej zdobyczy za wygranie dwóch setów. Tak nieudana druga runda spowodowała, że Skra nie zakwalifikowała się do pierwszej ósemki i zajęła miejsca zagrożone spadkiem. Co gorsza o utrzymanie było wyjątkowo ciężko, gdyż liga miała być zredukowana do 10 zespołów, a z naszym zespołem rywalizować miały Nysa, Legia i Górnik. Sam system baraży był jednak bardzo skomplikowany. Na początek bełchatowianie grali z Legią o rozstawienie w dalszej fazie baraży. Rywalizację tę przegrali w trzech spotkaniach. Kolejnym rywalem Skry był Górnik Radlin, zaś ewentualne niepowodzenie w tych potyczkach oznaczało spadek, zwycięstwo z kolei przedłużało szanse na pozostanie w lidze. "Energetycy" z najwyższą klasą rozgrywkową pożegnali się już jednak na pierwszym etapie, przegrywając z drużyną ze Śląska. Jak się później okazało serię A opuścił również Górnik, jak i Legia…  Na ostatnie spotkania zmieniono trenera, którym został Zbigniew Zarzycki. Zespół zaczął grać co prawda bardziej kombinacyjnie, jednak nie uchroniło go przed bolesnym spadkiem do serii B.

 

autor: Kamil Bloda
pomoc: Maciej Wiśniewski